'W sobotę rozpocynam konkurs do zgarnięcia jest płyta ELEVATE chłopaków ( to nie przekręt) Jezeli chcecie wziać w niej udział musicie obserowac @pl_btr na TT bo tam, rano w sobotę ukaze się twitlonger z pytaniami. Jutro, pojawią się fakty, niektóre z nich mogą sie pojawić w konkursie.
Konkurs bd polegał na tym, ze ja zadam Wam 20 -30 pytań. A wy musicie na nie odpowiedzieć przez e-mail albo drugi twitlonger którego podeślecie do mnie. Najlepsza osoba która zdobędzie najwiekszą ilość punktów wygra płytę.
Czas nadsyłania odpowiedzi jest taki : od soboty godz 9 do wtorku do godz 20.
Jeżeli będzie remis, zrobię dogrywkę w takiej samej postaci, lecz bd trudniejsze pytania, bo chcę dać płytę odpowiedzialnej rusherce, :) Więc jak? WCHODZICIE?
ps: Moze zroię takie coś tez z 24/seven :D
TWITLONGER Z PYTANIAMI NA KONKURS --> http://www.twitlonger.com/show/n_1rkjdh3 '
Czas nadsyłania odpowiedzi jest taki : od soboty godz 9 do wtorku do godz 20.
Jeżeli będzie remis, zrobię dogrywkę w takiej samej postaci, lecz bd trudniejsze pytania, bo chcę dać płytę odpowiedzialnej rusherce, :) Więc jak? WCHODZICIE?
ps: Moze zroię takie coś tez z 24/seven :D
TWITLONGER Z PYTANIAMI NA KONKURS --> http://www.twitlonger.com/show/n_1rkjdh3 '
-Przepraszam.- powiedziałem po naszej małej sprzeczce.
-Nie, masz rację. Ja.. ja przepraszam.- odwróciła się i
odeszła.
Pobiegłem za nią.
-Molly! Sam nie wierzę, że cię o to spytam, ale czy nie masz
ochoty gdzieś wyskoczyć wieczorkiem?- spojrzała się na mnie jak na kata.
-O której?- spytała, a ja nie wierzyłem, że się zgodziła.
-Yyyy.. No.. A jak ci pasuje?
-Teraz idziemy do akademika i ogarniamy pokój, dopiero po
dziesiątej.
-Świetnie.- powiedziałem nie zaglądając nawet do kalendarza.-
Tutaj?
-Tak.- uśmiechnęła się lekko.
-To ja lecę. Po dziesiątej tutaj.- pożegnałem się.
-Zgadza się.- pomachała mi i poszła w swoją stronę.
Wyszedłem na zewnątrz, chłopaki czekali na mnie, przy aucie.
-No co tak długo?- zaczął James.
-Była długa kolejka.- skłamałem.
-Taaaak i dlatego gadałeś z tamtą dziewczyną?- wciął się
Carlos.
-Jedźmy do hotelu, proszę.- wsiedliśmy do auta.
Molly
Szłam do dziewczyn cały czas się trzęsąc.
-O Molly, już się bałyśmy, że utopiłaś się w tym kiblu, a
tak w ogóle to zdajesz sobie sprawę, że tu toaleta była bliżej?- spytała Emma
wskazując na wc po naszej prawej stronie.
-Chodźmy już, proszę, trochę mnie głowa boli.- i poszłyśmy.
Cassie
Molly dziwnie się zaczęła ostatnio zachowywać.
Trochę się o nią martwiłam, wiedziałam, że coś jest nie tak.
-Hej dziewczyny, może pójdziemy gdzieś na miasto we
czwórkę?- zaproponowałam w drodze powrotnej.
-No dobry pomysł jest sobota, a jutro nie będziemy miały
czasu, bo w poniedziałek rano są zajęcia to będziemy musiały się przygotować.-
powiedziała Emma z entuzjazmem, aż miło się zrobiło.
-Kupiłabym sobie jakiś ładny zeszyt na pierdoły, czasem
zajęcia są nudne, trzeba porysować.- oznajmiła Lissa.
-Ja nie mogę.- orzekła Molly.
-Dlaczego, niby?- spytałam.
-Muszę coś załatwić.
-Oj co jest ważniejsze od wypadu z przyjaciółkami na miasto
wieczorem?- próbowałam ją przekonać.
-To New York, skarbie tyle się tu dzieje, a ty musisz
załatwić jakieś sprawy?- wcięła się Emma.
-Tak.- odpowiedziała krótko, Molly.
-No to co to są te sprawy?- spytałam.
-Może kiedyś powiem, jak wszystko się wyjaśni.
-No, ale Molly! My chcemy wiedzieć, proszę, proszę,
proszę!!!- zaczęła Emma.
-Jak mnie kochacie to nie pytajcie.- zagięła nas.
-Ok jak sobie chcesz... Ale jak wszystko się wyjaśni to
powiesz nam?- zapytała Lissa.
-Obiecuję.- powiedziała Molly kładąc dwa palce na sercu.
Kendall
Kiedy byliśmy już w hotelu rozeszliśmy się po swoich
pokojach.
Żeby było taniej kupiliśmy dwa pokoje po dwie osoby, ja z
Loganem, Carlitos z Jamesem.
Trochę brakowało mi Dustina, ale to przecież nie jego wina,
że w ostatniej chwili się rozchorował. Logan i ja weszliśmy do naszego pokoju i
w jednym czasie padliśmy zmęczeni na swoje łóżka.
-Ta dziewczyna..- zaczął mój przyjaciel.
-Spoko nie musisz mówić.- tak naprawdę byłem mega ciekaw,
ale to jego sprawa.
-Dzięki.- szepnął z ulgą.
-To co dziś robimy?- spytałem.
-Ja uderzam w kimę, a potem spotykam się właśnie z tą
dziewczyną.
-Skąd się znacie?
-Dawne czasy, baaardzo dawne. Jeszcze z Teksasu.
-Wow może ją pamiętam. Chociaż w sumie przyjeżdżałem tam
tylko na wakacje.
-Zerwaliśmy kontakt kiedy wyjeżdżałem z całą familią. To
były czasy.- powiedział rozmarzony.- Mogę cię o coś prosić?- spytał nagle.
Skinąłem.- Zabierz ich gdzieś na miasto i powiedz, że byłem zbyt zmęczony by
iść.- ponowne skinięcie.- Dzięki, na ciebie zawsze można liczyć.- i zasnął.
Sięgnąłem do półki nocnej, wyjąłem mp4, słuchawki i
wsadziłem je na uszy.
Włączyłem radio, leciał jakiś spokojny kawałek, głośno
ziewnąłem i postanowiłem się zdrzemnąć.
Carlos
Wyszliśmy, z Jamesem, odpicowani ze swojego pokoju.
Zapukałem głośno do pokoju pozostałej dwójki.
Otworzył Kendall.
-Gdzie chcesz nas zabrać?- spytałem.
-Nie wiem, może gdzieś na miasto?- powiedział.
-Gdzie Logan?- spytał James.
-Śpi, powiedział, że jak będę próbował go obudzić to da mi z
liścia.- odpowiedział blondyn.
Kendall nie umie kłamać, ale nie wnikałem, musiał być jakiś
powód dlaczego to zrobił.
Logan w ostatnim czasie zaczął dziwnie się zachowywać,
założę się, że jego nie pójście z nami i jego dziwne zachowanie ma związek z tą
dziewczyną, z którą gadał dziś w Centrum Handlowym..
Lissa
-Molly, możesz wyjść z tego kibla też chcę się przebrać!-
krzyknęłam do mojej przyjaciółki.
-Moment!- po chwili wyszła.- Proszę.- przewróciłam oczami.
Popatrzyłam na nią, wyglądała przepięknie, gdzie ona szła do
cholery?!
*
Molly
Byłam już na ustalonym miejscu.
Było dwadzieścia minut po dziesiątej.
Cały Logan, jak zwykle się spóźniał.
Logan
Byłem już spóźniony, a korek na drodze nie miał końca.
Była 22.21.
-Cholera!- krzyknąłem waląc w kierownicę.
Ku mojemu zaskoczeniu ciąg samochodów ruszył się o
centymetr.
Wiedziałem, że w życiu tam nie dojadę.
Włączyłem awaryjne i zjechałem na bok, wziąłem wszystkie
najpotrzebniejsze rzeczy i wyszedłem. Zacząłem biec, dotarłem na miejsce w
dziesięć minut.
Wszedłem do środka, na ławce obok małej fontanny siedziała
Molly, wyglądała olśniewająco.
Zauważyła mnie i od razu wstała.
Podbiegłem do niej zdyszany.
Molly
-Długo czekałaś?- spytał mnie Logan.
-Nie.- skłamałam.- To gdzie idziemy?- spytałam.
-Może po prostu pójdźmy przed siebie.
Skinęłam na potwierdzenie i ruszyliśmy w drogę.
-Ale korek.- powiedziałam żeby zagłuszyć te niezręczną
ciszę, która panowała między nami.
-A żebyś wiedziała.- oboje się zaśmialiśmy nie wiedząc z
czego.
Emma
Było tuż po dwunastej, kierowałyśmy się właśnie do dużego
sklepu ze słodyczami.
-Bez Molly jest tak cicho, to ona zwykle gada.- westchnęłam.
-Jak myślicie co teraz robi?- spytała Lissa.
-Może jest międzynarodowym szpiegiem i prowadzi podwójne
życie.- zaoponowała Cassie.
-Nie.- powiedziałyśmy wszystkie równo.
-Lub ma jakieś inne przyjaciółki?- powiedziałam.
-Nie.
-Albo po prostu chce pobyć sama.- dodała Lissa.
-W to, to na pewno nie uwierzę.- prychnęłam.
-Może spytamy ją o to osobiście?- powiedziała Cassie
wskazując palcem przed siebię.
Nasze spojrzenia powędrowały na
parę idącą w naszym kierunku, trzymającą w dłoniach kolorowe sorbety. Dopiero
po chwili doszło do mnie to, że obok naszej Molly idzie wpatrzony w nią jak w
obrazek, Logan Henderson...
Jej jak dobrze napisać fajny rozdzialik!
Tylko trochę nie fajnie jak nikt go nie przeczyta:(
Szkoda, że prawie nikt nie wchodzi na tego bloga, no ale cóż
i tak się nie poddam i będę dalej pisała, bo w sumie sama jestem ciekawa co mój
mózg wymyśli w kolejnych rozdziałach:)
Nareszcie skończył mi się szlaban (trwał miesiąc i trochę),
obiecuję, że teraz będę grzeczna!
Buziaczki
~ martini schmidt