z pkt. widzenia Molly:
Był ranek, nie wiedziałam, która godzina, ale było wcześnie. Dziewczyny jeszcze spały.
Wczorajszy dzień spędziłyśmy na rozpakowywaniu swoich rzeczy i zapoznawaniem planu dnia.
Usiadłam.
Promienie słońca wpadały przez zasłony, było ciepło, nie to co w Londynie, tutaj zawsze jest ciepło i głównie dlatego wybrałam to miejsce nienawidzę zimna.
Po sprawdzeniu godziny, leniwie przeciągnęłam się, była szósta miałyśmy mnóstwo czasu do rozpoczęcia zajęć, ale musiałyśmy się przygotować, to przecież praktycznie nasz pierwszy dzień na uniwerku!
Wygramoliłam się z łóżka, porządnie go ułożyłam i stanęłam przy drzwiach by mieć widok na cały pokój.
Ah nie ma to jak zapach szkoły z samego ranka!
Jako jedne z niewielu miałyśmy pokój czteroosobowy, normalnie jest trzy lub dwu, ale my nie wyobrażałyśmy sobie rozłąki. Miałyśmy ogromny pokój z balkonem, mini kuchnią, w której zamiast kuchenki gazowej jest mikrofalówka, a lodówka jest wielkości półki nocnej, i łazienką z toaletą gratis.
Przy balkonie stał niewielki szklany stolik z wazonem i sztucznymi kwiatami, po środku.
Oczywiście gdy tylko zobaczyłam ten pokój miałam wizję jak go przytulnie zaaranżować, a tą misję wykonam dziś po zajęciach, teraz musiałam sprawdzić się w znacznie trudniejszej misji, a mianowicie pobudki moich trzech koleżanek...
z pkt. widzenia Wasylissy:
Spałam sobie spokojnie i śniłam o wielkim worku słodyczy, gdy nagle ktoś z impetem wskoczył na moje łóżko i zaczął wykrzykiwać "pobudka!"
Odkryłam się i przetarłam oczy.
Kiedy zobaczyłam skaczącą nade mną Molly w ogóle nie byłam zdziwiona, bardziej określiłabym to uczucie jako marzenie o walnięciu tej osoby patelnią!
Nienawidzę gdy ktoś mnie budzi, nienawidzę się budzić! Dla mnie lekcje powinny się zaczynać po południu, bo normalnie wcześniej nie wstanę, ten kto wymyślił godziny zajęć w szkole musiał być porządnie jebnięty.
-Molly!- krzyknęła Emma.- Zabiję cię!- dodała gdy ta zeskoczyła z mojego łóżka, a wskoczyła na jej.
-Zła, mała, Emma, musi wstać i zjeść coś to poczuje się lepiej.- powiedziała Molly, głosem chorej psychicznie, zatroskanej matki, i nadal skakała.
-Nie masz co robić tylko skakać, w samej bieliźnie, po naszych łóżkach?- spytałam.
-Liss dzisiaj pierwszy dzień szkoły, jestem okropnie nakręcona..
-Albo naćpana.- dodała Emma, co za to dostała poduszką od Molly.
Skacząca dziewczyna usiadła, tym razem na łóżku Cassie, która miała wszystko gdzieś i nadal spała.
Molly zerwała z niej kołdrę, ale jej to nic nie obeszło.
-Tsa powodzenia Mol, przyda ci się.- powiedziałam i wstałam zmierzając do łazienki. Chciało mi się siku.
Kiedy zobaczyłam swoje odbicie w lustrze, myślałam, że krzyknę, chociaż powinnam się przyzwyczaić, mam tak co rano. Moje rude loki wyglądały jak snop siana na który ktoś rzucał balonami z farbą, co wydało mi się fajnym pomysłem na ciekawe spędzanie czasu w wakacje.
Odkręciłam kran i zimną wodą przemyłam twarz.
Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy, Molly nadal próbowała dobudzić nieprzytomną Cas.
W sumie nie wiedziałam co wybrać, ale w końcu musiałam ładnie wyglądać, przecież to pierwszy dzień na uniwerku, wybrałam to co uznałam za
odpowiedni strój do szkoły i ponownie szybko pognałam do łazienki.
z pkt. widzenia Emmy:
Byłam wściekła za te irytującą pobudkę Mol, ale i tak nie umiem się na nią długo gniewać.
Biedaczka męczyła się teraz z największym śpiochem na świecie, a mianowicie naszą kochaną Cassandrą.
Skorzystałam z wolnej chwili, gdy Lissa była w kiblu, i postanowiłam, że wybiorę sobie jakieś ciuchy.
Większość pokoju zajmowały trzy wielkie mahoniowe szafy, każda z nas miała dla siebie jedną część tej szafy, no oczywiście oprócz Lissy ona miała tyle ubrań i rzeczy, że jednogłośnie postanowiłyśmy oddać jej jedną całą szafę. Nigdy bardzo nie przywiązywałam tak wielkiej wagi do swojego wyglądu, ale zawsze lubiłam wyglądać ładnie. Nie trudziłam się z wyborem ubrań i szybko wybrałam to co od początku typowałam na pierwszy dzień w szkole. Stanęłam przed drzwiami od łazienki, w której Lissa, nadal siedziała i zapowiadało się na to, że jeszcze sobie trochę poczekam.
-Lissssssssssaaaaaa, wyłaź, albo ja tam wejdę!!!- krzyknęłam waląc pięściami w drzwi.
-Moment.- odpowiedziała krótko.
-Raz!- zaczęłam liczyć tak jak to zawsze robiła moja mama.- Dwa! Nie daj mi policzyć do pięciu Liss, bo nie będzie wesoło, trzy!- zagroziłam i jak już miałam powiedzieć cztery drzwi się otworzyły.
-Proszę.- powiedziała z zadziornym uśmiechem na twarzy.
-Wredzioch.- skrzywiłam się, a Liss dała mi buziaka w polik.
Weszłam do łazienki, założyłam
strój do szkoły i jakoś ogarnęłam to co było na mojej głowie.
z pkt. widzenia Cassadnry:
-Odwal się, Mol.- powiedziałam zmęczonym tonem.
-Wiesz, że tego nie zrobię, więc wstawaj!- rozkazała przyjaciółka.
-Weź Cas, ona i tak nie odpuści.- wtrąciła się Lissa.
Usiadłam i zmrużyłam oczy z niewyspania.
-Ale stawiasz mi kawę.- powiedziałam do Molly.
-
Yes, sir!- i zasalutowała.
Podniosłam się i poczłapałam do szafy.
Wyciągnęłam, nawet nie wiem co i zmierzyłam ku łazience.
-E e, Em jest w kiblu.- powiedziała Lissa.
Kiedy Emma wyszła, weszłam do środka i przez chwilę stałam taka nieprzytomna, kiwając się, a to w lewo, a to w prawo. W końcu przebrałam w się w
to co miałam się przebrać, uczesałam się i wyszłam do przyjaciółek. Po mnie do łazienki weszła, cała uhahana Molly, długo spędza czas w łazience, ale tym razem szybko się jej zeszło, kiedy wyszła
wyglądała.. w sumie wyglądała tak jak ona, ale ludzie ze szkoły zawsze wyśmiewali jej styl. Każda z nas ma inny styl, ja lubię ubierać się seksownie, Emma na luzie i sportowo, Liss elegancko, a Molly po swojemu.
z pkt. widzenia Molly:
Byłyśmy już gotowe na wyjście, zmierzałyśmy ku, polecanej, przez wszystkich, kafejki o przesłodkiej nazwie
"Candy Cream", podawali tam pełny zestaw; rano śniadanie, po południu obiad, a wieczorkiem podwieczorek, można tam było też zakupić o każdej porze dnia herbatę za 1$, kawę bez dodatków za 2$, kawę z mlekiem 2,5$, kawę z bitą śmietaną za 4$, herbatę o dowolnym smaku za 2$ i przeróżnego rodzaju ciacha z kremem i wszystkie po jednakowej cenie 8$ za sztukę.
Weszłyśmy do środka, za ladą stała młoda dziewczyna o wschodniej urodzie z okularami na nosie i czarnymi włosami związanymi w kucyka.
-Dzień dobry co mogę podać?- spytała takim głosem jakby miała katar.
-Cztery razy zestaw śniadaniowy + czarne herbaty i cztery, przepraszam trzy ciastka francuskie z wiśnią.- zamówiła Cassie. Ciastek tylko trzy ponieważ nasza kochana, biedna Lissa jest na diecie.
Zapłaciłyśmy i usiadłyśmy przy stoliku w koncie.
-Wzięłaś aparat, Mol?- spytała mnie Emma.
-No ba, że tak, dziś pierwszy dzień w szkole.- tradycją naszej czwórki jest robienie sobie zdjęć każdego pierwszego dnia w szkole przed budynkiem gdzie będziemy uczęszczać na lekcje.
-Tak Molly, wszyscy to już wiedzą.- zaśmiała się Lissa.
Zaczęłam jej wtórować i w końcu wszystkie wybuchłyśmy gromkim śmiechem.
-Ah pamiętacie nasze pierwsze zdjęcie z przedszkola?- spytałam.
-Oooo..- wspomniały wszystkie.
-No kiedyś będziemy miały co pokazywać wnukom.- powiedziałam.
-Mów za siebie ja nie będę miała dzieci.- pstryknęła mnie w twarz Emma.
-Taaaa.-i znowu zaczęłyśmy się śmiać.
Gdy nagle moją uwagę przykuł chłopak na drugiej stronie ulicy.
Aż się zachłystnęłam gdy zrozumiałam, że to ON.
z pkt. widzenia Logana:
-Ah stary nie ma to jak koncert w Nowym Jorku.- powiedział Kendall rozglądając się po budynkach.
-No, masz rację, co jak co, ale Nowy Jork, ma w sobie to coś.- przyznałem mu rację.
-Ej głodny jestem chodźmy coś zjeść.- zaproponował Carlos wskazując palcem na jakąś kawiarenkę.
Spojrzałem na nią gdy w środku ujrzałem JĄ, aż cały zdrętwiałem i nie mogłem się ruszać.
ONA patrzyła się na mnie tymi swoimi przenikliwymi oczami, zrobiło mi się niedobrze i cały się spociłem.
Przekrzywiła głowę ze zdziwienia, nie spodziewała się tu mnie.
A co ja miałem powiedzieć?!
-Ej stary, idziemy?- spytał Kendall.
Nawet nie odwróciłem się do niego.
-Logan?- spytał James.
Nadal nie mogłem dopuścić do siebie tej wiadomości, że ONA tu jest i wie o tym, że ja też tu jestem.
Uciekłem, po prostu zacząłem biec, wystraszyłem się JEJ obecności.
Chłopaki tylko zrobili zdziwione miny i pobiegli za mną..
z pkt. widzenia Molly:
O God!
-Mol? Molly?- Emma machała mi ręką przed twarzą.
-Yyyy.. Co?- spytałam.
-Coś się stało?- tym razem zapytała Cassie.
-Nic.- powiedziałam krótko.- Wydawało mi się, że kogoś widziałam, ale to nie możliwe.
-Ok, chodźmy, bo się spóźnimy.- zaoponowała Lissa.
Dotarłyśmy pod Julliard School.
-Dobra kogo pytamy by zrobił nam fotkę?- spytała Em.
-A może ja?- zapytał chłopak, który miał na twarzy ogromny uśmiech.- Zaufaj znam się na tym.
Puścił do niej oko, a ona zrobiła zirytowaną minę.
-Jestem Ori.- przedstawił się.- I też jestem tu pierwszy rok.
Podałam mu aparat.
-Tylko uważaj, to zabytek.- powiedziałam.
-Dobra, dobra..-zbył mnie.
Cyknął fotę i oddał mój kochany aparat, który jest starszy ode mnie.
-Jestem Cassandra, ale mówią do mnie Cassie, to Wasylissa- zaczęła po kolei nas przedstawiać.- mówimy do niej Lissa, to Molly.- pokazała na mnie.- a to Emma.
-Hej Emma.- przywitał się tylko z nią.
Dopiero teraz dokładniej przyjrzałam się chłopakowi, któremu najwidoczniej wpadła w oko nasza Emma.
Miał śliczne kości policzkowe i ciemne oczy, jak na chłopaka
ubierał się dość stylowo i nawet kolory ze sobą współgrały.
z pkt. widzenia Emmy:
Denerwował mnie ten chłopak, Ori czy jakoś tam.
Dzisiaj był tylko apel i starszy rok oprowadzał nas po campusie.
Molly była nieswoja, ciałem była przy nas, ale myślami gdzieś daleko.
Gdy przyszłyśmy do naszego pokoju, było już ciemno, Mol szybko położyła się i tyle jej było.
-Co jej jest?- spytałam dziewczyn.
-Nie wiem, od rana jest taka dziwna.- stwierdziła Cassie.
z pkt. widzenia Molly:
Kiedy wszystkie poszły spać, zeszłam z łóżka i poszłam do szafy.
Wyjęłam moją małą skrzyneczkę na biżu, wysypałam wszystko i otworzyłam drugie dno.
Leżało tam zdjęcie, którego nie wyjmowałam z tam tond od 6 lat nie wyjmowałam.
Na zdjęciu widniałam ja w objęciach JEGO.
Nie wiedziałam po co jeszcze trzymałam to zdjęcie, powinnam już dawno je wyrzucić, ale nie potrafiłam.
Minęło tyle lat, tyle lat się do siebie nie odzywaliśmy.
Odłożyłam skrzynkę na miejsce i położyłam się.
To na pewno nie był ON, to nie możliwe.
Chociaż.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy i nasz pierwszy rozdzialik, nareszcie!
Sorki, że tak długo, ale szlaban i szkoła, no sami rozumiecie..
Dobra w informacjach napisałam jaki jest mój cel więc proszę o
KOMENTARZE!
Kocham was, nawet bardzo, jesteście świetne i the best =)
Do następnego..
~~Lil