z pkt. widzenia Molly:
-Dlaczego ty nigdy nie słuchasz, Emma?!- krzyczałam do dawnej przyjaciółki.
-A dlaczego miałabym słuchać właśnie ciebie?!- w sumie nie wiedziałam co na to odpowiedzieć.
-Jesteś podła, że myślisz, że zrobiłam, to celowo i, że to moja wina. Ja nie chciałam!
-Mam gdzieś to co ty chciałaś, a czego nie chciałaś, sorry trochę się spieszę na samolot do domu.- zabrała ostatnią torbę i wyszła z Campusu. Usiadłam na jej łóżku i schowałam twarz w dłoniach.
-Zapomniałam telefonu.- usłyszałam głos Emmy.
Wstałam.
-Porozmawiajmy, Em, proszę!- próbowałam się z nią porozumieć.
-Nie mamy o czym, Molly.
-To naprawdę nie moja wina, przyrzekam.- stanęła i odwróciła się do mnie.
Podeszła bardzo blisko, dotykała swoim nosem, mojego.
-Nienawidzę cię.- szepnęła i wybiegła.
Straciłam ją, wpierw Lisse, a teraz ją.
Może to rzeczywiście, moja wina?
Wróciłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i ryczałam w poduszkę.
z pkt. widzenia Cassandry:
Wracał z Kendallem ze spaceru kiedy zauważyłam Emmę wybiegającą z Campusu.
Podbiegłam do niej.
-Ej, Em, czekaj!- krzyknęłam za nią.
Odwróciła się.
-Co?
-Gdybym właśnie nie wracał, nawet byśmy się nie pożegnały.- powiedziałam smutno.
-Może tak było by lepiej.- szepnęła.
-Co ty plecież, Emma?!
-Nie chcę widzieć jak tobie poszczęściło się w miłości, a ja odjeżdżam z niczym.- nie wytrzymam.
-Poszczęściło?! Może gdybyś patrzyła nie tylko przed siebie, ale i na około to może zobaczyłabyś jak Ori' emu na tobie zależy, jesteś pieprzoną egoistką, nie wyszło z Loganem, to nie zamykaj się tylko na niego!- odwróciłam się i podeszłam, wielkimi krokami, do Kendalla.
Złapałam go za rękę.
-Idziemy!- powiedziałam ostro.
z pkt. widzenia Emmy:
Nie mogłam uwierzyć w słowa Cassandry.
W samolocie zaczęłam odreagowywać i popłakałam się.
W sumie cieszyłam się, że przyjechałam do NY, przynajmniej dojrzałam jakie są na prawdę moje "przyjaciółki".
Wrócę do domu i do normalnego życia bez żadnych ekscesów.
z pkt. widzenia Wasylissy:
Tydzień w domu minął mi jak cały rok.
Samotne wakacje są do bani, tęsknie za NY, ale wole męczyć się tu w Anglii, niż siedzieć z tymi egoistkami.
Nienawidzę ich.
Po wakacjach idę na uczelnie w Oksford, znajdę sobie inne przyjaciółki.
-Lissa, zejdź na dół, śniadanie gotowe!- krzyczała mama z dołu.
Będzie dobrze, musi być..
*********************************************************************************
To prolog już mamy, rozdział 1 będzie niedługo..
Mam nadzieję, że wam się podobało, błagam KOMENTUJCIE!
Uuu...ciekawie się zapowiada ^ ^ Aż nie mogę się doczekać 1 rozdziału więc dawaj mi go szybko ^ ^
OdpowiedzUsuńCieekawiee się zapowiada :) Prolog cudny i nie mogę się doczekać 1 rozdziału.. ;* Masz talent <33
OdpowiedzUsuńWOW *.* normalnie czadzik ^^ coś mi się wydaje że bd ciekawie :3 czekam na rozdział! :)
OdpowiedzUsuń