środa, 27 marca 2013

Rozdział 2

Logan
Nie mogłem uwierzyć, że widziałem JĄ. Od tego pamiętnego dnia nie było chwili bym o niej nie myślał, w końcu gdy odłożyłem wspomnienia o NIEJ na bok, ONA się pojawiła. Przecięła mój świat jak jasna błyskawica. Nie miałem żadnych wątpliwości, że to na pewno ONA, może i nie widziałem JEJ od sześciu lat, ale pamiętam każdą cząstkę JEJ ciała. Przecież w końcu będę musiał wypowiedzieć JEJ imię, lepiej bym zrobił to teraz niż jak chłopcy wtargną do garderoby. Molly. W sumie nie było to takie trudne, ale na razie na głos tego nie powiem, zbyt boli, sama myśl o niej sprawia, że wszystkie wspomnienia wracają, ale przecież nie miałam na co liczyć, Molly wybrała rodziców, a nie mnie, przez jej wybór namiętność między nami prysła  jak bańka mydlana i wcale nie zapowiadało się na wielki COME BACK. O Molly wiedziała tylko moja najbliższa rodzina, nikt inny. Może Kendall ją pamięta jak bawiliśmy się w piaskownicy, kiedy byliśmy mali, ale to tylko to. Nie mogłem przestać myśleć o tym feralnym spotkaniu, dobrze wiedziałem, że ona też nie jest nim zachwycona. Siedziałem w garderobie i patrzyłem się w lustro i przygotowywałem się do wywiadu, kiedy chłopcy weszli i zrobił się harmider. Kendall przycupnął obok mnie i gapił się jak ślepy w gnat.
Był nie wyspany. Nie dziwota jak jest piąta rano, a my na nogach od czwartej, ale sami wybraliśmy sobie takie życie. Blondyn przetarł oczy, twarz i głośno ziewnął.
-Co jest śpiąca królewno?- zawołałem do niego.
On tylko spojrzał się na mnie i zrobił minę WTF? Roześmiałem się na cały głos.
-Ej stary gdybyś widział swoją minę, to byś pękł.- powiedziałem cały czas się śmiejąc.
-Ja przynajmniej nie zaczynam uciekać po środku ulicy.- odgryzł się przypominając zdarzenie z przed trzech dni. Zrobiłem pokerową minę i już więcej się nie odzywałem, po chwili wywołali nas do wywiadu na żywo.

Emma
Obudziła mnie śmieciara, która nie miała co robić tylko wywozić śmieci o piątej rano. Próbowałam zasnąć, ale po jakiś dwóch minutach zrozumiałam, że to nie możliwe, więc wstałam. Nie trudziłam się zbytnio z zaścieleniem łóżka, przykryłam je kocem i poszłam do kuchni. Wyjęłam jakąś miskę, płatki miodowe i zalałam mlekiem. Usiadłam po turecku na łóżku i włączyłam telefon. 5.13 kto wstaje o tak wczesnej porze w sobotę?!- pomyślałam patrząc na ekran telefonu. Na uniwerku byłyśmy już od czterech dni, a rodzice ani razu do mnie nie zadzwonili, ani nawet SMS-a nie wysłali. Założę się, że się cieszą, że mnie nie ma przynajmniej nie mają wyrzutów, że spędzają zbyt wiele czasu w pracy. Oh, a ja myślałam, że rok 2012 będzie inny od poprzedniego, a tu dupa, wzięli sobie jeszcze więcej pracy tłumacząc się, że muszą zarobić na moje studia jak i na spłacenie mojego liceum. Wnerwiłam się. Odłożyłam już pustą miskę na bok i wyszłam na balkon. Nie martwiłam się, że miałam na sobie tylko piżamę i tak nikogo na zewnątrz nie było.
Oparłam się o poręcz i po chwili lekko przysypiałam, ale zaczęła wyć syrena alarmowa od jakiegoś auta.
Odwróciłam się w stronę pokoju. Nie ma co trzeba tu ogarnąć.- pomyślałam. Molly dała taki pomysł od razu gdy zobaczyła ten pokój, ale jakoś nie było czasu się za to zabrać, a teraz jest sobota więc czemu nie..
Podeszłam do szafy i wybrałam proste ubranie, tak w sam raz do ogarnięcia pokoju i przebrałam się w nie.
Stanęłam nad Lissą i lekko dmuchnęłam jej w twarz, ale ona tylko się zakryła, więc wzięłam ją za nogi i ściągnęłam z łóżka. Po jakimś czasie byłyśmy w drodze do najbliższego centrum handlowego po farby, jakieś pojedyncze meble i takie tam duperele.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że Emma wstała pierwsza.- zaśmiała się Molly.

Molly
Ah centrum handlowe to coś co kocham najbardziej. Było tuż po ósmej, nie spieszyłyśmy się, ale też nie oglądałyśmy wszystkiego, przyszłyśmy tu w konkretnym celu. 
-Mol, patrz na te półkę nocną jest śliczna.- zawołała mnie Cassie.
Moja przyjaciółka miała rację półeczka była śliczna, od razu zamówiłyśmy takie cztery z dostawą pod campus wieczorem. Ucieszone wyszłyśmy ze sklepu, a tuż za rogiem ukazał się nam piękny dywanik  który także kupiłyśmy bez większego namysłu i ponownie wyszłyśmy tym razem z większymi uśmiechami.
-To co jeszcze nam jest potrzebne?- spytała Lissa.
-Zasłony.- odpowiedziałam.
-Oh zdecydowanie zasłony.- zgodziła się ze mną Cassie.
-Narzuty pościelowe, hmm.. jakiś stolik, bo ten u nas jest obleśny no i może jakieś dodatki.- zaproponowała Emma, a ja klasnęłam w dłonie.
-A do tego wszystkiego farby do ścian, folie malarskie, wałki, pędzle, miski, szklanki i chyba tyle.- dodała Cassie robiąc tę swoją mądrą minę.
-Zapomniałyście dodać o filiżankach na herbatę, ładnych podkładek i... na ciuchy!- krzyknęłam.
-Jak zdążymy.- powiedziała Emma, uspakajając mnie, bo zaczynałam skakać.
-Ej przecież powiedziałam, że jakieś dodatki w co się wlicza serwis herbaciany i podkładki.- powiedziała urażona Cassie. Ze wszystkim uwinęłyśmy się w cztery godziny, kupiłyśmy wszystko zgodnie z planem. (1, 2emma, 3lissa, 4cassie, 5molly, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, biórko ). W drodze na ciuchy, Emma się zatrzymała i zaczęła szybko oddychać z przerażeniem w oczach, łapiąc się za serce.
-Co jest Em?- spytałam koleżankę, ale ona tylko wskazała palcem na przeciw siebie.
Kiedy znalazłyśmy jej źródło tym razem ja się przeraziłam. To był ON. Czyli jednak mi się wtedy nie przewidziało. Nie widzieliśmy się szmat czasu, próbowałam go odnaleźć, ale na próżno, a kiedy dałam sobie spokój on się pojawił tak jakby spadł z nieba.
-Ttttooo... Bigtimerushiloganjagokochamobożemuszęmiećautografboumręmaciemożekartkęidługopis?- Emma wyrzucała z siebie słowa z prędkością światła ledwo ją rozumiałam, ale dobrze usłyszałam jeden wyraz. JEGO imię, którego nie wspominałam już od wieków. Logan.
-Sorki Em, ale nie mam, może wy?- zapytała Lis.
-Nie, niestety.- zaprzeczyła Cassie grzebiąc w plecaku.
Dziewczyny spojrzały się na mnie, a mi odebrało mowę, więc pośpiesznie pokiwałam głową zaprzeczając.
-To chociaż podejdź do nich może oni mają.- zaproponowała Cassandra.
Emma zawsze słuchała BTR, ale nigdy nie wiedziałam, kto tam śpiewa w sumie to nigdy się nawet nie przysłuchiwałam, zawsze zostawałam przy swojej muzyce klasycznej.
Wszystkie cztery podeszłyśmy do czterech chłopaków, kiedy Llllooogggann mnie zobaczył zdębiał.
Widziałam to. Nic się nie zmienił, może trochę przytył, ale tak to nic. Emma poprosiła o autografy, a MY udawaliśmy, że się nie znamy...

Logan
Po porannym wywiadzie poszliśmy do knajpy coś zjeść, a potem do Centrum Handlowego pogapić się na ludzi. Już mieliśmy wychodzić, kiedy podeszła do nas grupka dziewczyn, gdy zobaczyłem kto się w niej znajduję myślałem, że dostanę zawału. Mmmmooollllly na mój widok zesztywniała i trzymała się z tyłu dziewczyn. Jedna z nich, szatynka, poprosiła nas o autografy. Uśmiechnąłem się sztucznie i szybko spytałem:
-Jak się nazywasz?
-Emma!- dziewczyna wykrzyknęła.- A mógłbyś dopisać datę?- zapytała.
-Pewnie, już się robi.- napisałem 10 września 2012 rok i podpis.
-Dzięki, dzięki, dzięki.- zacięła się czy co? Chociaż trochę mnie to rozbawiło i nie byłem taki spięty.
Molly nic się nie zmieniła, ale chyba schudła, to raczej nie dobrze zważając na jej problemy z niedowagą jakie miała sześć lat, siedem miesięcy i osiem dni temu. Ale poza tym wyglądała przepięknie, nie chciałem tak myśleć, ale za późno..

Molly
Kiedy odeszłyśmy, Emma nadal była podekscytowana.Widok mojej byłej miłości był okrutny, ale było już po wszystkim. A ja znowu to zrobiłam. Zostawiłam go, nie odezwałam się słowem, nawet się nie uśmiechnęłam. Nie chcę popełnić tego samego błędu co sześć lat, siedem miesięcy i osiem dni temu. 
-Słuchajcie dziewczyny idę do toalety.- powiedziałam i pobiegłam słysząc za sobą.
-Ale toaleta jest w drugą stronę!- krzyczała Emma. Miałam gdzieś toaletę, chciałam się z nim chociaż przywitać. Tak długo go nie widziałam...

Logan
-Chłopaki chyba jednak się wrócę, potrzebuję się odlać.- skłamałem i pobiegłem. Chciałem w końcu powiedzieć jej co o niej myślę i miałem to gdzieś, że wcale nie miałem ochoty jej widzieć.

Molly
Zauważyłam go jak rozglądał się po centrum, podbiegłam do niego, ale pośliznęłam się i oboje wylądowaliśmy na ścianie. Zrobiłam się cała czerwona, moja twarz była tak blisko jego.
-Molly.- zaczął spokojnie.
-Hej Logan.- przywitałam się i już miałam ochotę się z tam tond wychrzaniać.
-Po tylu latach stać cię tylko na "Hej Logan"? Jesteś żałosna, Ly.- powiedział i czułam, że zganił się w myślach za powiedzenie tego Ly. Ale mi zrobiło się gorąco, zawsze tylko on tak do mnie mówił, ale to było dawno temu, a on powiedział tak do mnie jak gdyby mówił mi tak codziennie.
-Rozumiem, że jesteś zły, ale wiesz, że nie miałam wyboru.
-No jasne, że miałaś, ale stchórzyłaś!- to mnie zabolało. Bardzo, bardzo zabolało.
Jestem tchórzem. Molly Bloom jest ogromnym tchórzem, kto się z tym nie zgadza to jest głupek!
------------------------------------------------------------------------------------------

Ale mam wenę, że aż iskrzy mi klawiatura!
Mam nadzieję, że się podobało.
Pamiętajcie o KOMENTARZACH:)
Kocham was
~Lil

2 komentarze :

  1. Oj mordi! Z tym rozdziałem to po prostu powinniśmy cię wielbić.!. Jak ty tak dalej będziesz pisać to ja w końcu zejdę na zawał, albo nie wiem na co! Przecież ten rozdział wymiata, rządzi, jest genialny, cudowny boszz słów mi brakuje! Idę po słownik normalnie następnym razem bo teraz to mi się go nie chce szukać ^.^ Naprawdę super super super! Pisz szybko kolejny bo się pogniewam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm...Logan powinien trochę być milszy dla Molly chociaż, że zrobiła coś co go zabolało. Dobra rozumiem byli zakochani itp ale przecież wszystko da się naprawić mż :) Rozdział Zajebisty ;) Czekam nn :*
    Ps. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger :) Więcej dowiesz się u mnie http://magic-is-in-all-of-us.blogspot.com/p/the.html Jak i nowy rozdział też jest u mnie :) http://angiebtr.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń